Nie wierzę, że ten rok tak szybko zleciał. Nie wierzę w to, jak czas szybko płynie. Pamiętam pierwszy dzień w pierwszej klasie gimnazjum, kolejne trzy lata w nim, wycieczki, ludzi, zdarzenia, bal. Prawie cztery miesiące temu kolejny pierwszy dzień w nowej szkole, nowi ludzie, wyjścia. A dzieciństwo? Komunia, urodziny swoje i przyjaciół, wakacje? To wszystko minęło. Koniec roku to chyba dobry czas, by uświadomić sobie, co przez 365 dni dokonaliśmy, zdobyliśmy, pomyśleć o wszystkich sukcesach i porażkach, wzlotach i upadkach. Jest też okazja, by przeanalizować rok, pomyśleć o sobie, może się zmieniliśmy, dojrzeliśmy?
na koniec roku:
Widzicie sens w postanowieniach noworocznych?
Ja bym tylko chciała dążyć do spełnienia listy stu rzeczy, które chcę zrobić przed śmiercią! <3